Seks-życie-media
Seks jest nieodzownym czynnikiem naszego życia, nie mam zamiaru tego negować. Postaram się jednak zadać pytanie – dlaczego seks wyszedł z łóżka, na ulice i do wszelkich środków przekazu i jaki to ma wpływ na nasze życie i seksualność.
Nie będę prawił jak dziadek “za moich czasów”, jednak wracając do chwil kiedy ja jakkolwiek zaczynałem pojmować seksualność człowieka, rzeczywistość wyglądała nieco inaczej.
Szkoła
Choć nie do końca koreluje się to z tematem, seks w szkole jest z nim jednak mocno powiązany, dlatego nie mogę go pominąć.
Nie jestem seksuologiem, nie jestem nawet psychologiem, patrzę na ten temat ze strony obserwatora, kogoś kto jeszcze niedawno był uczniem i do chwili, w której będę posiadał potomka minie jeszcze dużo czasu. Z całą odpowiedzialnością powiem jednak – wychowanie do życia w rodzinie, częściej nazywane wychowaniem seksualnym w szkole to idiotyzm. Jasne jest, że każdy uczeń – młody człowiek, rozwija się w indywidualnym tempie – dlatego to co dla jednego jest już empirycznie przećwiczonym oczywistym faktem, dla innego będzie mocno gorszące.
Na lekcjach tych, prezentuje się też często homo i metroseksualizm jako normalne zjawisko społeczne – a ja osobiście, wolałbym aby moje dziecko tak tego nie pojmowało.
Będę mocno się upierał – od przekazania tej wiedzy są rodzice!
Ulica
To jest to co zasadniczo skłoniło to poczynienia tej notki – jeżdżąc po Poznaniu każdy facet zwróci uwagę na wszechobecne reklamy bielizny marki intimissimi. Przedstawiona tam modelka w dość skąpej bieliźnie, emanująca seksem z każdego centymetra jej ciała jest na pewno ładną kobietą. Pomijając rozkojarzenie kierowców, zastanawia mnie jednak do kogo ta reklama jest kierowana. Jeżeli do kobiet – dlaczego aż tak przyłożono się do działającej na facetów formy? Jeżeli znowu dla facetów – po co im damska bielizna?
Od tej dygresji pragnę przejść do faktu, dlaczego dzieci w każdym wieku mają na to patrzeć? Można w jakiś sposób kontrolować przeglądanie internetu, oglądanie telewizji ale przecież nie zabronimy dzieciom wychodzić na ulicę.
Mamo, dlaczego ta pani jest naga?
Telewizja
TVN wypuścił dwa nowe hity – klub szalonych dziewic i usta usta. Już same zapowiedzi programów są dość odważne, jest w nich mowa o seksie, ciąży, aborcji, trójkątach. Jest to jednak program lecący dość późno, dlatego załóżmy, ze oglądać go mogą ludzie “dorośli”, którzy są świadomi czym się szpikują. Tutaj jednak zaskoczenie, w środku tygodnia, o 14 włączyłem telewizor – ot tak, żeby coś gadało z boku kiedy ja pracuję. Ku mojemu zdumieniu – moim oczom ukazały się po kolei oba te seriale. Wydane przez nasze Państwo setki tysięcy złotych na walkę z pornografią są z gracją wyrzucane w błoto – włączając o 14 telewizję na kanale, który można odebrać nawet z naziemnej anteny, dostaniemy najciężej podaną wiedzę o łechtaczce, orgazmach i wielkości przyrodzeń męskich (ciekaw jestem ilu młodych chłopców wpadnie w ten sposób w kompleksy?). Szczytem wszystkiego, jest nazwanie tych programów przez twórców i aktorów jako “programy edukacyjne łamiące tabu”.
Całość przyszła do nas zza wielkiej wody… ja jednak wolę nasze zacofanie a w przyszłość spoglądam z niekrytym strachem.


“Będę mocno się upierał – od przekazania tej wiedzy są rodzice!”
Aby zostać kierowcą, trzeba mieć prawo jazdy. Aby zostać opiekunem, wychowawcą nauczycielem, trzeba skończyć studia.Aby leczyć ludzi, trzeba długo studiować. Podobne przykłady można mnożyć.
Aby zostać rodzicem, można być nawet skończonym debilem, tylko trzeba mieć ochotę na seks.
Znam wiele przypadków, gdy rodzice ni wiedzą sami dokładnie, jak to się dzieje, ze dzieci na świat przychodzą, nie mają podstawowej wiedzy o świecie. W jaki sposób niby mieliby przekazać wiedzę o seksie dzieciom?
Znam przypadki, gdy dorosłe osoby nie miały podstaw i myślały, ze w ciążę zajść można od pocałunku. Pomijając już to, że jednak lepiej używać środków antykoncepcyjnych w niektórych okolicznościach. Pomijając już to, że należałoby młodym ludziom powiedzieć o aids i chorobach wenerycznych.
Et caetera. Powodów, żeby szkoła jednak wzięła się za wychowanie seksualne.
“każdy uczeń – młody człowiek, rozwija się w indywidualnym tempie – dlatego to co dla jednego jest już empirycznie przećwiczonym oczywistym faktem, dla innego będzie mocno gorszące.”
No i na koniec. Seks nigdy nie powinien być gorszący. Można uczyć stosownie i w szkole przecież nie będzie wulgarności. Oczekiwałbym raczej tego, że rodzice podejmą próby wychowania dzieci, które zaowocują także kontrolą oglądania tv, czy korzystania z komputera.
@Maciek
Założenie przekazania podstawowej wiedzy o antykoncepcji w szkole jest zasadniczo bardzo sensowne – to co wyszło w realizacji już nie.
Wydaje mi się, że Twoje niedowierzanie jest efektem tego, że nie miałeś “przyjemności” uczestniczyć w czymś takim. Ja niestety miałem – i widziałem tych, których te lekcje w jakiś sposób skrzywdziły, a będąc nieświadomymi swojego nieco wolniejszego tempu rozwoju stały się pośmiewiskiem kolegów.
I tutaj chyba po raz kolejny nasza edukacyjna teoria zderza się z praktyką;)
Gdy chodziłem do LO, właśnie w prowadzano przedmiot “Przysposobienie do życia w rodzinie” (z dodatkiem – socjalistycznej – takie czasy. Owszem bywało tak, że pani prowadząca zajęcie ograniczała się do wyświetlania filmów o rzeżączce i zapraszaniu lekarzy. Może to nie było przyjemne. A jeśli nawet kogoś zniechęciło, to tylko na jakiś czas.
Stawianie sprawy w ten sposób, że skoro założenia minęły się z praktyką, to lepiej zrezygnować – nie prowadzą do niczego. Źle ci coś wyszło? Nigdy więcej tego nie rób! Bez sensu.
W ten sam sposób moglibyśmy zrezygnować z matematyki i polskiego. Bo niektórzy nauczyciele są fatalni.
Jeszcze raz powtórzę, najgorsze z możliwych wyjść, to pozostawienie edukacji seksualnej rodzicom i kościołowi. Dlaczego? Bo to już przerabialiśmy. Wyszło beznadziejnie. Tysiące nieszczęść, rozbitych małżeństw, depresji – seks nie jest jedynym ważnym elementem w życiu człowieka, ale najczęściej jest kluczowy, to znaczy bez niego wszystko inne zaczyna się psuć.
60% zawieranych w Polsce małżeństw się rozwodzi. Było gorzej? Może być gorzej?
Być może masz racje, że rezygnacja z tego to zły pomysł. Ja jednak uważam, że istnienie tego w formie, która teraz egzystuje ma jeszcze gorsze konsekwencje.
Inna sprawa, to ogólny wniosek z tego tekstu i naszej dyskusji… Jaki autorytet ma facet nazywający genitalia męskie określeniami wziętymi z książki od biologii przy TVNie, w którym dowiemy się wszystkiego o seksie i aborcji jako metodzie rozwiązania “problemu”?
Skąd wziąłeś te 60%? Nawet w PRLu nie było 60%, a wtedy nikt sobie głowy nie zawracał religijnymi wymogami i rozwód łatwo było dostać. Zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie jest większy procent rozwodów niż wciąż w tradycyjnej Polsce.
Jednym z powodów jest zacofanie nieuświadomionych kobiet, które przeżywają gehennę w imię “żeby dzieci ojca miały”. Gdyby w szkole nauczono je, ze też są ludźmi i też mają jakieś prawa. A tak? Były wychowywane przez tradycyjny patriarchalny kościół i takiż dom.
Zapytaj dziecka maltretowanego przez tatusia psychopatę, co lepsze rozwód czy świętość małżeństwa? Żeby nie było – mamusie psychopatki też bywają.
A końcówki nie rozumiem. Jeśli nauczyciel na lekcji mówi penis i wagina, to znaczy że nie będzie miał autorytetu?
@Maciek
Co do tych 60%.
Niedawno czytałem publikacje jakąś na ten temat, niestety nie mogę teraz dotrzeć do źródła. Przyjąłem za prawdę, ponieważ rozglądając się w otoczeniu, w zasadzie by się zgadzało – ale może przyciągam nieszczęścia;)
Podajesz przypadki skrajne, w końcu rozwody z powodu psychopatycznych zapędów jednego z rodziców to raczej rzadkość, myślę (!), że w większości przypadków idzie, jak to zwykle bywa, o kasę.
Co do nauczyciela – miałem na myśli to, że sposób przekazywania tego przez nauczycieli jest mniej przystępny od tego w tv, niestety.
Trochę zeszliśmy z tematu:)
Nawet w ZSRR nie było 60%. http://pl.wikipedia.org/wiki/Rozw%C3%B3d – jeśli w 2008 65 tysięcy rozwodów stanowiło 25% nowo zawieranych małżeństw, to w stosunku do ogólnej liczby małżeństw to nawet nie będzie 10%, szacuję liczbę małżeństw w Polsce na większą od 10 milionów.
Nie zamierzam podważać wagi problemu, ale w momencie, gdy czytelnik znajdzie dane wzięte z wyobraźni, to będzie gotów z taką samą powagą potraktować wnioski, a wnioski mogą być prawidłowe.
Potraktuj te moje uwagi jako wynurzenia zgreda, który dobrze już pojął zasady skutecznego manipulowania ludźmi – tyle że wpadł na to 30 lat za późno.